TFI na pochodnych i zyskują, i tracą (sierpień 2009) (Natalia Chudzyńska, Gazeta Giełdy Parkiet; parkiet.com, 25 sierpnia 2009 r.)

Rynek terminowy nie jest obcy niektórym zarządzającym funduszami inwestycyjnymi. Z instrumentów pochodnych korzystają głównie w celu zabezpieczenia portfela przed spadkiem wartości. Niektórzy też używają ich do czystej spekulacji. Granica jest tu jednak dość płynna. Zazwyczaj mówi się, że pierwszemu działaniu odpowiada zajmowanie krótkich pozycji na rynku kontraktów terminowych, a drugiemu - długich. Przepisy prawa określają to jako "sprawne zarządzanie portfelem".

Trudno przy tym jednoznacznie ocenić wpływ wykorzystywania instrumentów pochodnych na wyniki funduszy. Zbyt mała jest próba i zbyt krótki okres obserwacji, bo decydujących się na nie nielicznych zarządzających można znaleźć raczej w stosunkowo młodych funduszach. Ci, którzy handlują na rynku terminowym, mówią, że przynosi to efekty. Ci, którzy tego nie robią, twierdzą, że to zbędna aktywność i dodatkowe ryzyko.

Ze względu na bardzo ograniczoną płynność kontraktów na indeks średnich spółek zarządzający na naszej giełdzie mają do dyspozycji tak naprawdę jedynie kontrakty na WIG20, których płynność jest wysoka. W skrajnych momentach, kiedy notowania pochodnych odbiegają bardzo mocno w górę lub w dół od wartości indeksu, mogą dokonywać arbitrażu. Kiedy kontrakty są bardzo drogie, to warto kupować akcje i jednocześnie sprzedawać pochodne o takiej samej wartości. Gdy kontrakty są bardzo tanie, warto pozbyć się części akcji z portfela i zastąpić je odpowiadającą ich wartości pozycją w futures’ach. W momencie wygasania pochodnych ich notowania muszą się zbiec z cenami na rynku kasowym.

Zabezpieczenie może nie zadziałać także z innego powodu. Dotyczy to szczególnie dzisiejszych warunków rynkowych. Kryzys spowodował, że rozchwiały się typowe korelacje między rynkami. Na przykład, podczas gdy na naszym parkiecie zazwyczaj indeks małych i średnich spółek podąża za blue chipami, w ostatnich kilkunastu miesiącach sporo było sesji, w tym kilka z rzędu, gdy WIG20 robił swoje, a mWIG40 czy sWIG80 swoje.

Do instrumentów pochodnych, które pomagają zabezpieczać portfel przed spadkiem wartości, zaliczyć trzeba też derywaty z zagranicznych rynków terminowych. Ich tyka się jeszcze mniejsza liczba zarządzających. Obok kontraktów na zagraniczne indeksy lubią na przykład kontrakty na towary i surowce - o ile statut funduszu zezwala na tego typu lokaty. Pozycje na rynkach akcji często zabezpieczają długimi kontraktami na złoto, które - historycznie - zazwyczaj nie traci na wartości, gdy indeksy giełdowe idą pod wodę.

W zasadzie jedynymi na naszym rynku funduszami, które w strategii inwestycyjnej wykorzystują co do zasady przede wszystkim derywaty, są produkty Superfund TFI. W 2008 r. osiągnęły stopy zwrotu najlepsze na rynku, rzędu 60 proc. - Inwestujemy w szeroką gamę standaryzowanych kontraktów na rynkach regulowanych, których ceny zależą między innymi od cen surowców, kursów walutowych i stóp procentowych. Staramy się wykorzystać wyraźne trendy rynkowe zarówno rosnące, jak i spadkowe.

Z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku - opowiada Jakub Bentke, zarządzający w Superfund TFI w Polsce. Tegoroczne wyniki są natomiast już dużo słabsze. Sięgają nawet kilkunastu procent na minusie. WIG i wiele funduszy akcji zyskały w tym czasie ponad 30 proc. - W tym roku sytuacja jest odmienna. Brak jest wyraźnych trendów, rynki przechodzą błyskawicznie od okresów paniki do euforii. Brak jest wykrystalizowanej tendencji.

Inwestycje funduszy Superfund podlegają jednak ciągłej kontroli i zarządzaniu ryzykiem - podkreśla Jakub Bentke. Dodaje, że zarządzający stosują zlecenia stop-loss i take-profit. - Ze względu na charakter funduszy i jego spektrum inwestycyjne wyniki są jednak obarczone dużą zmiennością - mówi Bentke. - Obserwując dotychczasowe historyczne spadki wycen naszego podstawowego funduszu Superfund Q-AG, można zauważyć, że następujące po nich odbicia z nawiązką rekompensują poniesione straty, a w dłuższym okresie przynoszą zdecydowanie ponadprzeciętne zyski - zaznacza.