W tym roku warto postawić na akcje i surowce

(Rzeczpospolita; Kinga Żelazek, Notoria Serwis; 2010-01-07)

Trudno jednoznacznie wskazać, co będzie hitem inwestycyjnym w 2010 roku. Indeksy giełdowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy mocno wzrosły, znacznie wyprzedzając poprawę koniunktury w gospodarce. Dotychczas nie było też spodziewanych głębszych spadków, które uatrakcyjniłyby ceny akcji. Korekty mogą więc nas zaskoczyć w tym roku.
Drogie wydają się też surowce. Ceny niektórych z nich, na przykład ropy naftowej, od połowy lutego 2009 r. się podwoiły. Jeszcze bardziej wzrosła cena miedzi. Hitem było też złoto, które w ciągu roku zyskało na wartości 30 proc. Na początku grudnia jego cena sięgnęła rekordowego poziomu powyżej 1200 dolarów za uncję.

Andrzej Zaremba, analityk Superfund TFI:
W 2010 roku warto postawić na akcje spółek procyklicznych, czyli takich, które mogą najwięcej zyskać na ożywieniu. Dobrym pomysłem mogą być inwestycje w małe spółki z takich branż jak budowlana, mieszkaniowa lub przemysłowa.
Niewykluczone, że ostatnim aktem mijającego kryzysu będzie fata globalnej inflacji. Przygotowując się na taki scenariusz, proponuję stworzyć portfel zawierający inwestycje w złoto i srebro.
Najlepiej w tym roku sprawdzi się strategia selektywna. Sugeruję, by trzymać się z dala od przereklamowanych krajów BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), a skoncentrować na Europie Środkowo-Wschodniej. Jeśli chodzi o kraje rozwinięte, warto się zastanowić nad inwestycjami w Japonii. Wyceny akcji wskazują tam, że po 20-letniej bessie jest szansa na lepsze czasy.
Wybierając fundusze zagraniczne, trzeba pamiętać o ryzyku kursowym. Najlepiej zdecydować się na produkty, które nie przenoszą tego ryzyka na klientów. Nawet jeżeli stopy zwrotu z portfeli zagranicznych będą w przyszłym roku niezłe, to i tak mogą zostać częściowo skonsumowane przez wzrost wartości złotego. Rok 2010 może się okazać pechowy dla krajowych funduszy dłużnych. Niewykluczone, że Polskie obligacje będą tracić na wartości. Sprzyjać temu może m.in. wzrost inflacji w drugiej połowie 2010 r.
Oszczędności najlepiej ulokować w różny sposób, trochę przeznaczyć na inwestycje alternatywne, kruszce, trochę zainwestować w akcje krajowe oraz w fundusze nieruchomości. Te ostatnie mogą zyskać dzięki spadkowi podaży mieszkań, zwłaszcza jeśli jednocześnie zwiększy się zainteresowanie zakupem. Tak zbudowany portfel, choć złożony z aktywów, których wartość jest zmienna, jako całość nie będzie bardziej ryzykowny niż klasyczne fundusze zrównoważone.